Wpis troszkę inny niż dotychczasowe w tej kategorii. Różni się mianowicie tym, że nie będzie zdjęć z ceremonii zaślubin – przyczynił się też do tego fakt, że spóźniliśmy się ok 15 minut! Ale spokojnie – to ślub, na który wynajęty był inny fotograf ;) a my byliśmy gośćmi – tylko szkoda nam było zostawić aparat sam w domu – hehe. Z racji spóźnienia całego „wesołego autobusu” nie decydowaliśmy się na robienie zdjęć podczas mszy chociaż młodzi wyrazili taką chęć (którą oczywiście skonsultowali z fotografem ;) którego wynajęli). Po wejściu do kościoła okazało się, że tłok przy ołtarzu był wystarczający – z tego miejsca chcielibyśmy pozdrowić księdza za jego „anielską” cierpliwość i jednego z kamerzystów – Leszka – z którym bardzo miło nam się rozmawiało i „współpracowało” podczas przyjęcia.
Poniżej kilka klatek od nas. Zapraszamy!
Rena i Stachu – razem z nimi wyszło też słońce :D

















Tutaj zaskoczyli swoich gości niestandardowym pierwszym tańcem







Brakuje tylko mnie ;)





Prawie jak „Little Jackie” z Benny Hilla ;)














Komentarzy: 3, Skomentuj lub Pinguj
Zdjecia te sa dla nas wyjatkowo wazne, poniewaz przywoluja na mysl najpiekniejsze chwile naszego zycia. Dziekujemy za ich uwiecznienie:)
Styczeń 29, 2010
Stasiaki sa very, very happy:D
Styczeń 29, 2010
Odpowiedz na “„Stasiaki się hajtają!” | reportaż ślubny”