Kasia i Krystian | reportaż ślubny
Lipiec 13, 2010
Na spotkanie z nami przyjechali równy miesiąc przed swoim ślubem. Pierwsza para, która tak „późno” zdecydowała o tym, że będziemy im towarzyszyć w tak ważnym dniu (podobno wszystko, nie tylko nas, załatwili bez problemu w dość krótkim czasie).
![]()
Spotkaliśmy się przed ceremonią, która miała miejsce w kaliskiej Katedrze. Tutaj po raz drugi spotkaliśmy się z gospodarzem świątyni, który.. powiedzmy delikatnie „kręcił nosem” na nasza pracę. Podczas pleneru Kasia uświadomiła mnie czym to mogło być spowodowane. Szczerze mówiąc mam nadzieję, iż był to TEN jednorazowy powód, gdyż przyjdzie nam tam fotografować całkiem niedługo. Po ceremonii jechaliśmy 47 km na przyjęcie do pałacu w Witaszycach. Jedynym mankamentem jaki zauważyliśmy był fakt, iż sala zaadoptowana na taneczną była zbyt mała w stosunku do liczby zaproszonych gości. Wieczór umilali chłopaki z zespołu XERO (oni natomiast narzekali na akustykę) – nam bardzo miło upływał czas przy Waszej muzyce a i goście bawili się wyśmienicie – pomimo tego, że wokalista zaczął tracić głos. Na koniec ostatnia kwestia jaką chcieliśmy poruszyć to… halogeny kamerzysty ;) Były wszędzie… wszędzie tam, gdzie ich nie powinno być, były na sali – na statywie (tutaj udało nam się wyprosić wyłączanie gdy „nie będą potrzebne”), prawie w torcie czy udźcu, i jakieś 50 cm od młodych… I jak Pan w rozmowie „ot tak” bardzo sympatyczny to współpraca nie układała nam się najlepiej. To tyle marudzenia ;) - zapraszam do oglądania!
![]()
P.S. Tutaj dla przypomnienia jedno ujęcie z zapowiedzi, które bardzo lubię.

