Kasia i Krystian | reportaż ślubny

Na spotkanie z nami przyjechali równy miesiąc przed swoim ślubem. Pierwsza para, która tak “późno” zdecydowała o tym, że będziemy im towarzyszyć w tak ważnym dniu (podobno wszystko, nie tylko nas, załatwili bez problemu w dość krótkim czasie).

Spotkaliśmy się przed ceremonią, która miała miejsce w kaliskiej Katedrze. Tutaj po raz drugi spotkaliśmy się z gospodarzem świątyni, który.. powiedzmy delikatnie “kręcił nosem” na nasza pracę. Podczas pleneru Kasia uświadomiła mnie czym to mogło być spowodowane. Szczerze mówiąc mam nadzieję, iż był to TEN jednorazowy powód, gdyż przyjdzie nam tam fotografować całkiem niedługo. Po ceremonii jechaliśmy 47 km na przyjęcie do pałacu w Witaszycach. Jedynym mankamentem jaki zauważyliśmy był fakt, iż sala zaadoptowana na taneczną była zbyt mała w stosunku do liczby zaproszonych gości. Wieczór umilali chłopaki z zespołu XERO (oni natomiast narzekali na akustykę) – nam bardzo miło upływał czas przy Waszej muzyce a i goście bawili się wyśmienicie – pomimo tego, że wokalista zaczął tracić głos. Na koniec ostatnia kwestia jaką chcieliśmy poruszyć to… halogeny kamerzysty ;) Były wszędzie… wszędzie tam, gdzie ich nie powinno być, były  na sali – na statywie (tutaj udało nam się wyprosić wyłączanie gdy “nie będą potrzebne”), prawie w torcie czy udźcu, i jakieś 50 cm od młodych… I jak Pan w rozmowie “ot tak” bardzo sympatyczny to współpraca nie układała nam się najlepiej. To tyle marudzenia ;) -  zapraszam do oglądania!

P.S. Tutaj dla przypomnienia jedno ujęcie z zapowiedzi, które bardzo lubię.

czytaj dalej...





Marta i Kamil | 3+3 zapowiedź.

O tym, jak minęły nam dni w ich towarzystwie będzie przy okazji obszerniejszego wpisu, może nawet dwóch. Teraz tylko zdjęcia – bo się niecierpliwią ;)

czytaj dalej...





Agata i Adrian | reportaż i plener.


“Stasiaki się hajtają!”

Wpis troszkę inny niż dotychczasowe w tej kategorii. Różni się mianowicie tym, że nie będzie zdjęć z ceremonii zaślubin – przyczynił się też do tego fakt, że spóźniliśmy się ok 15 minut! Ale spokojnie – to ślub, na który wynajęty był inny fotograf ;) a my byliśmy gośćmi – tylko szkoda nam było zostawić aparat sam w domu – hehe. Z racji spóźnienia całego “wesołego autobusu” nie decydowaliśmy się na robienie zdjęć podczas mszy chociaż młodzi wyrazili taką chęć (którą oczywiście skonsultowali z fotografem ;) którego wynajęli). Po wejściu do kościoła okazało się, że tłok przy ołtarzu był wystarczający – z tego miejsca chcielibyśmy pozdrowić księdza za jego “anielską” cierpliwość i jednego z kamerzystów – Leszka – z którym bardzo miło nam się rozmawiało i “współpracowało” podczas przyjęcia.

Poniżej kilka klatek od nas. Zapraszamy!

Rena i Stachu – razem z nimi wyszło też słońce :D

czytaj dalej...





Ania i Maciek – kontynuacja.

Tak trochę porozbijane ;) Najpierw zapowiedź ślubu, później pleneru. Teraz szersza relacja z zaślubin i wesela a za niedługo więcej “klatek z klatek”.

czytaj dalej...